Strona główna  |  Sklep  |  Wydawnictwo  |  Wydania cyfrowe  |  Kontakt  |  Reklama
Najnowszy numer »

 
Aktualności

»


NOWY NUMER
Czytaj w listopadowym MICE Poland: Oszczędzanie na bezpieczeństwie to droga do tragedii

O zagrożeniach, jakie mogą pojawić się na eventach, oraz o tym, czy organizatorzy wydarzeń w Polsce mają ich świadomość i jak podchodzą do kwestii bezpieczeństwa rozmawiamy z Andrzejem Kruczyńskim, byłym oficerem GROM-u, wieloletnim szefem bezpieczeństwa Stadionu Narodowego, a obecnie trenerem i doradcą do spraw bezpieczeństwa.

W ostatnich miesiącach jako największe zagrożenie dla potencjalnych uczestników wydarzeń wszyscy postrzegamy COVID-19. Czy przed epidemią nie było żadnych niebezpieczeństw i zagrożeń wiążących się z udziałem w eventach?

Oczywiście, że były i to całkiem sporo. Przykładem może być Wielka Brytania, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu, z powodu błędów w zarządzaniu imprezami masowymi, zginęło, głównie na stadionach, kilkaset osób. Utrata kontroli nad tłumem i brak odpowiednich procedur niejednokrotnie doprowadzały do tragedii, aż wreszcie, po jednej z nich, zaczęto poważnie się zastanawiać, jak zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom eventów masowych. Gdy przygotowywaliśmy Euro 2012 to właśnie Wielka Brytania była dla nas wzorem. Wcześniej żyliśmy w fałszywym przekonaniu, że znamy się na imprezach masowych, bo przecież udało się zorganizować bezpiecznie kilka wizyt papieskich. Ale mało kto wtedy zauważał, że wydarzenia kościelne są czymś zupełnie innym niż mecze piłki nożnej, zawody żużlowe czy koncerty. Na całe szczęście w Polsce w ostatnich latach nie było aktów terroru, ale przecież zdarzały się tragedie. Przykładem jest śmierć prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Kilkanaście tygodni później inny napastnik zainspirowany wydarzeniami z Pomorza w podobny sposób próbował zaatakować byłego prezydenta Siedlec. Szczęśliwie, dotychczas nie mieliśmy do czynienia z klasycznym masowym zabójcą, ale niewykluczone, że kiedyś tego doświadczymy. Dlatego powinniśmy zadać sobie pytanie, czy będziemy do tego odpowiednio przygotowani. A może okaże się, że nie, i dopiero wówczas dojdziemy do wniosku, że należy coś zrobić – podnieść standardy bezpieczeństwa, przygotować procedury, ale przede wszystkim wyszkolić ludzi, którzy będą wiedzieli, jak reagować w takich sytuacjach. Czy musimy czekać? Czyż nie mamy obowiązku działać ex ante? Tym bardziej mając świadomość, że wydarzenia związane z atakami, które jeszcze do niedawna oglądaliśmy w filmach czy przekazach telewizyjnych, w ostatnich latach coraz częściej mają miejsce np. w placówkach oświatowych.

 Nie uciekniemy jednak od tematu koronawirusa. Czy w związku z epidemią pojawiły się jakieś nowe zagrożenia?

Oczywiście, że tak i jest to przede wszystkim możliwość powstania ogniska choroby. W Stanach Zjednoczonych koronawirus został uznany za element zagrożenia terrorystycznego, a jego celowe rozprzestrzenianie za akt terroru. Osoby chore wchodzą na przykład na stadion i celowo zarażają zgromadzonych tam ludzi. Ognisko epidemii może powstać również, gdy na imprezę przychodzi chory, który absolutnie nie ma intencji zarażenia innych. Pojawiły się wytyczne i obostrzenia, zgodnie z którymi w pierwszych tygodniach pandemii zamknięto obiekty eventowe oraz zakazano organizacji wydarzeń. W związku ze wzrostem liczby zarażonych, być może taka sytuacja powtórzy się obecnie – może ona trwać miesiąc, dwa, trzy. Jeśli przeciągnie się na kilkanaście kolejnych miesięcy, to branża eventowa (w szerokim słowa tego znaczeniu) już się nie podniesie. Co z tego, że później zleceniodawcy zechcą robić wydarzenia, że znajdą się artyści chętni do udziału w eventach, jeśli nie będzie miał kto ich organizować, bo firmy upadną albo się przebranżowią. Odbudowanie rynku eventowego zajmie co najmniej kilkanaście miesięcy. 

 

Więcej czytaj w listopadowym numerze MICE Poland


Zamów prenumeratę (klik)

2020-11-09 09:49:00

powrót

Dołącz do dyskusji na stronie

»

Komentarz:
Text:
Podpis:
Nazwa:
WWW:

Wysłanie komentarza oznacza ze zgadzam się na regulamin.
Dołącz do dyskusji na FB

»

 
.

»


Ludzie branży

»


10 minut z... Everal


O planach na przyszłość, mobilności, ekologii i niezależności rozmawiamy z Piotrem Dutkiewiczem z Agencji Eventowej Everal.



Naszym, chyba największym sukcesem jest miejsce w którym dziś jesteśmy. 15 lat na dynamicznym i trudnym rynku to okres, po którym śmiało możemy powiedzieć, że wiemy co to dobra „sztuka”. Mimo pandemii wciąż działamy i realizujemy zlecenia klientów. Zasłużyliśmy na ich zaufanie a to pozwala nam optymistycznie patrzeć w przyszłość. Największym sukcesem Everal jest zespół doświadczonych event managerów, ogromna baza sprzętowa i własna flota transportowa. Bogate portfolio pozwala nam realizować wyjątkowe eventy dla bardzo różnych branż.

Newsletter

»

Zamów newsletter